
Autor: Michał Karczewski
Przyjęcie - niespodzianka
Kto nie lubi niespodzianek? Zwłaszcza tych, które przygotowują bliskie osoby z zamiarem uszczęśliwienia wybrańca. Chyba próżno szukać człowieka, który nie potrafiłby okazać radości (a przy tym bezgranicznego zdumienia), gdy nagle znajduje się w samym centrum radosnego wydarzenia, którego w najmniejszym stopniu się nie spodziewał. Brat Władysław Plewiński, wieloletni pastor Zboru Zielonoświątkowego BETEL w Kętrzynie, zdecydowanie nie odbiegł od wzorca człowieka uradowanego (i zaskoczoneggo) niespodzianką. I to niespodzianką niespotykaną codziennie, bo przyjęciem przygotowanym w ścisłej tajemnnicy przez żonę i pozostałych wiernych z okazji siedemdziesiątych urodzin. W sobotę 15.05.2010 r. brat Władysław Plewiński był ostatnią osobą, która dowiedziała się o przyjęciu.
Chyba w całej historii kętrzyńskiego zboru nikt nie słyszał o równie zakonspirowanym przedsięwzięciu. Pomysłodawcą całości była żona brata Plewińskiego, Krystyna, która nie musiała długo szukać współwykonawców planu, bowiem każdy brat i każda siostra z niekłamanym entuzjazmem zadeklarowali pomoc w przygotowaniach. A pomoc ta okazała się nieoceniona, zwłaszcza, że przyjęcie obliczone zostało nie tylko na członków lokalnej społeczności, ale i na przyjezdnych, dla których również jubilat był osobą niezwykle ważną. I tak poczynając od dobrej woli braci Baptystów, którzy usłużyli świetlicą własnego zboru, poprzez talent kulinarny sióstr nie szczędzących wysiłku przy przygotowaniu wyśmienitych potraw, skończywszy na silnych ramionach braci, którzy pojęcia nie mając o gotowaniu podjęli się rozstawienia stołów i ław, wspólnym sumptem przygotowano przyjęcie - niespodziankę. Gdy wszystko było już gotowe, a goście siedzieli wygodnie niecierpliwie zerkając w stronę obficie zastawionych stołów, w drzwiach ukazał się nieświadomy niczego brat Władysław Plewiński.
Niech żałuje ten, który nie widział wtedy solenizanta, którego twarz wyrażała najpierw bezgraniczne zdumienie, a w chwilę później ogromną radość, co każdego ze zgromadzonych utwierdziło w przekonaniu, że niespodzianka udała się w stu procentach. Życzeniom nie było końca. W życiu każdego z obecnych jubilat odegrał pewną rolę, wielu o tym wspominało, każdy życzył bratu Plewińskiemu niezliczonych Bożych błogosławieństw. Niejeden gratulował długiego czasu owocnej służby, niejeden wspominał wspólnie spędzone chwile. Nie zabrakło również części artystycznej, zaprezentowano kilka wierszy brata Plewińskiego, a w formie multimedialnej przedstawiono wspomnienia z jego rodzinnego życia.
Chyba każdy z obecnych na przyjęciu spodziewał się, że będzie to naprawdę wartościowy i błogosławiony czas w spodziewanie dobrym towarzystwie. Najważniejsze jednak, że udało się sprawić radość wyjątkowemu i bliskiemu każdemu z nas człowiekowi, który w tą majową sobotę wyszedł z domu i niczego podobnego się nie spodziewał.
W Galerii zamieściliśmy zdjęcia z opisanej uroczystości. Do Galerii
