
23 minuty w piekle
Fragmenty zapisu dźwiękowej wersji świadectwa Billa Wiese (8 maja 2006).
Bill jest chrześcijaninem. Oddał swoje życie Chrystusowi w wieku 16 lat. Zna Pana od 32 lat. Przeniósł się do Kalifornii w 1976 roku i od tamtej pory należał do społeczności w Costa Messa. Kilka miesięcy temu pastor podszedł do Billa i powiedział: "Bill, Bóg zamierza dokonać przebudzenia w Ameryce i zacznie się to w Kansas City. On chce, żebyś tam pojechał". Bill i jego żona, Annette nigdy w życiu nie byli w Kansas City. Następnego dnia, nie wiedząc o niczym, zadzwoniłem do Billa i powiedziałem: "Czy rozważyłbyś możliwość przyjechania do Kansas City? Widziałem twoje zwiastowanie na wideo i pomyślałem, że powinieneś przyjechać".
Wierzę, że Bill i Annette przyjechali tutaj z Bożego nakazu. Posłuchajcie, co mają do powiedzenia na temat piekła.
Bill Wiese: Pracujemy jako pośrednicy handlu nieruchomościami. Wiemy, że Bóg kazał nam mówić światu o swojej miłości do ludzi oraz o miejscu, do którego nie chce, aby ktokolwiek trafił. Dlatego jesteśmy tutaj. Na wstępie chciałbym coś wyjaśnić. Być może chcielibyście mnie zapytać, skąd wiem, że to, co przeżyłem nie było po prostu złym snem?
Po pierwsze, opuściłem moje ciało. Gdy wracałem, widziałem je leżące na podłodze. Zatem jestem pewien, że było to doświadczenie poza ciałem. Niektórzy twierdzą, że chrześcijanin nie może opuścić swojego ciała. Nie jest to jednak prawdą. W 2 Liście do Koryntian 12,2, gdy Paweł został pochwycony do trzeciego nieba, powiedział: "Czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem". Jeśli on nie wie, to znaczy, że jest to możliwe. W wierszu 1 powiedział również, że była to wizja, więc wierzę, że moje przeżycie możemy też tak sklasyfikować. W Księdze Hioba 7,14 jest napisane: "Wtedy straszysz mnie snami i trwożysz mnie widziadłami". Dokładnie to samo uczynił mi Pan - zatrwożył mnie wizją. Powrót do "normalności" zajął mi rok, tyle czasu potrzebowałem, żeby się wyciszyć i na nowo stać się "normalną" osobą. Byłem tak wytrącony z równowagi i dotknięty strachem, że zmieniło to całkowicie mój sposób zwiastowania. Zacząłem też bardzo doceniać to, co Jezus zrobił dla nas. Moja żona opowie o tym, w jakim stanie znalazła mnie w salonie.
Żona Billa Wiese’a: Obudziłam się około 3:23 nad ranem. Usłyszałam krzyki, dochodzące z naszego salonu. Zeszłam na dół. Znalazłam męża, zachowującego się jak nigdy wcześniej. Bill nie jest typem człowieka egzaltowanego, rozemocjonowanego. Był przerażony. Obejmował dłońmi głowę, płakał i krzyczał na przemian, był w szoku. Leżał w pozycji embrionalnej na podłodze. Nie wiedziałam, co robić. Myślałam, że dostał ataku serca. Zaczęłam się modlić, a on wykrzyknął: "Pomódl się, aby Pan zabrał to z mojego umysłu! Pan zabrał mnie do piekła. Czuję, jakby moje ciało umierało, nie potrafię tego znieść". Zaczęłam się więc o niego modlić i w ciągu dziesięciu, może dwudziestu minut zaczął się uspokajać. Wyglądał jak ktoś, kto był w Wietnamie lub doświadczył okropnego wypadku. To nie był ktoś, kto miał tylko zły sen i obudził się.
Bill Wiese: Gdy już zakończyło się moje doświadczenie, chciałem przede wszystkim wiedzieć, czy istnieje w Biblii jakikolwiek przykład na to, że ktoś doświadczył piekła. Zacząłem poszukiwania i znalazłem: Jonasz doświadczył piekła. W Księdze Jonasza 2,2 jest napisane: "z głębi krainy umarłych wołałem (ang. z piekła)", a chwilę później prorok stwierdza: "Zawory ziemi (ang. kraty) na zawsze się za mną zamknęły. Lecz Ty wydobyłeś z przepaści moje życie, Panie, Boże mój" (Księga Jonasza 2,6).
Zacząłem poszukiwania i znalazłem w Piśmie 400 miejsc, które opisywały wszystko to, co i ja widziałem, słyszałem, czułem. Tak więc wszystko, o czym będę mówić, znajduje się w Biblii. Odnalazłem 14 innych osób, które doświadczyły namiastki piekła. Większość z nich była bliska doświadczenia śmierci, jak na przykład ludzie umierający w szpitalach, którzy powrócili do życia.
Przejdźmy jednak do tematu.
W niedzielny wieczór byliśmy wraz z żoną na spotkaniu modlitewnym.
Wróciliśmy do domu i poszliśmy spać. Około 3:00 nad ranem zostałem zabrany
do piekła. Nie wiedziałem, jak się tam dostałem. Pan wyjaśnił mi to dopiero,
kiedy wróciłem. Znalazłem się jakby w celi więziennej z dużymi, szorstkimi,
kamiennymi ścianami i kratami w drzwiach. Jeszcze nie wiedziałem dokładnie,
gdzie jestem, czułem ekstremalne gorąco, z powodu którego moje
ciało powinno się rozsypać, jednak żyłem nadal. Przez pewien czas w pomieszczeniu
było światło. Wierzę, że Pan był przez chwilę tam obecny, abym
lepiej mógł obejrzeć otoczenie. Po około minucie zapadła ciemność. W Księdze
Izajasza 24,22 jest napisane: "I będą zebrani razem jak więźniowie w lochu, i
będą zamknięci w więzieniu", a w Przypowieściach Salomona 7,27 czytamy:
"Jej dom - to drogi do krainy umarłych, które wiodą do komór śmierci". Komory
oznaczają pomieszczenia. Piekło składa się z cel więziennych, komór i dołów
ognia oraz wielkich obszarów ognia. W tym momencie znajdowałem się w celi
więziennej. Jest taki werset w Księdze Jonasza 2,6, który brzmi: "Ziemia ze
swoimi kratami była wokoło mnie na zawsze". Wszystko, co widziałem, było
w Słowie. O kamieniach wspomina Izajasz w 14,20.
Więc znalazłem się w celi, a w niej wraz ze mną były 4 stworzenia. W tym momencie nie wiedziałem, że były to demony, gdyż trafiłem tam jako osoba niezbawiona. Bóg wymazał z mojego umysły fakt, że byłem chrześcijaninem. Nie rozumiałem dlaczego, lecz wyjaśnił mi to w drodze powrotnej. Tak więc nie zdawałem sobie sprawy, kim były te stworzenia, ale były ogromne. Miały 12 lub 13 stóp wysokości. Pierwszy stwór miał łuski na całym ciele, gigantyczne szczęki, szpony wysunięte do przodu oraz ogromne zęby i zapadnięte oczy. Drugi wyglądał zupełnie inaczej - miał wszędzie płetwy, cienkie jak ostrze brzytwy, długie ramiona i nieproporcjonalne stopy. Całe jego ciało było zdeformowane, poskręcane i nie miało proporcji, żadnej symetrii. Jedno ramię dłuższe od drugiego. Stworzenia te wyglądały dziwacznie, strasznie... i były potężne! Cały czas bluźniły Bogu, przeklinały Go. Zastanawiałem się, dlaczego tak bardzo nienawidzą Boga? Wtedy zwróciły swoją uwagę na mnie i poczułem tę samą nienawiść skierowaną ku mojej osobie. Pomyślałem: "Dlaczego mnie nienawidzą, nic im nie uczyniłem"? Nienawidziły mnie nienawiścią, jakiej nigdy nie doświadczyłem na ziemi, nienawidziły mnie całkowicie i wiedziałem, że zostały mi przydzielone, aby mnie torturować.
Leżałem na podłodze i absolutnie nie miałem siły w ciele. Byłem całkowicie wyczerpany i świadomy braku siły. Nagle jeden z demonów chwycił mnie i dwukrotnie rzucił mną o ścianę, a wtedy każda kość w moim ciele się złamała. Odczuwałem potworny ból, więc leżałem na ziemi i wołałem o miłosierdzie, lecz te stworzenia nie miały miłosierdzia. Wtedy jeden demon podniósł mnie, a drugi, ostrymi jak brzytwa pazurami, pociął moje ciało na strzępy. Pokaleczył je, a ja nie rozumiałem, dlaczego nie umieram. Moje ciało było bezwładne i nie było w nim krwi ani wody. Życie jest we krwi, dlatego nie ma życia w piekle. Nie ma tam również wody.
W Księdze Izajasza 14,9-10 jest powiedziane: "Kraina umarłych zadrżała w dole przez ciebie, by wyjść na twoje spotkanie, gdy przyjdziesz, dla ciebie budzi duchy wszystkich zmarłych władców ziemi, wszystkim królom narodów każe wstać z ich tronów. Ci zaś wszyscy razem odzywają się i mówią do ciebie: Także ty zasłabłeś jak my, z nami się zrównałeś"! zaś w Psalmie 88,5 czytamy: "Zaliczono mię do tych, co zstępują do grobu, Stałem się jak człowiek bez siły".
Diabeł ma siłę. Potwierdza to historia z Ewangelii Marka 5,1-4: "I przybyli na drugi brzeg morza, do krainy Gadareńczyków. A gdy wychodził z łodzi, oto wybiegł z grobów naprzeciw niego opętany przez ducha nieczystego człowiek, który mieszkał w grobowcach, i nikt nie mógł go nawet łańcuchami związać, gdyż często, związany pętami i łańcuchami, zrywał łańcuchy i kruszył pęta, i nikt nie mógł go poskromić". Ludzie nie mogli go związać, gdyż zrywał łańcuchy. To był człowiek mający demoniczną siłę w sobie. Rozumiem, że była to siła 1000 razy większa od siły człowieka. Tak więc nawet gdybym posiadał swoje naturalne siły, nie mógłbym pokonać tych demonów w żaden sposób. Byłem całkowicie zdany na ich miłosierdzie, którego nie posiadali.
Zapach tych demonów i zapach piekła były tak potworne, że trudno to opisać. To jakby połączyć zapach spalonego ciała i siarki. Ten smród dostaje się do nosa i tym się oddycha. Jest on tak toksyczny, że gdybyś powąchał go, będąc w tym ciele, mógłby cię zabić. Zastanawiałem się, jak to możliwe, że żyję, pomimo tego zapachu. Bluźnierstwa, którymi demony przeklinały Boga, są wspomniane w Księdze Ezechiela 22,26: "Jestem wśród nich zbezczeszczony. Jej kapłani gwałcą mój zakon i znieważają moje świętości, nie odróżniają świętego od pospolitego i nie pouczają o tym, co nieczyste, a co czyste. Zamykają swoje oczy przed swoimi sabatami tak, że jestem wśród nich zbezczeszczony". Przekleństwa, poniżający wulgarny język i bluźnierstwa.
Męczarnie, jakich doznawałem, są wspomniane w 5 Księdze Mojżeszowej 32,22-24: "Gdyż ogień zapalił się przez gniew mój i płonie do głębin podziemi. Trawi ziemię wraz z plonem jej, wypala posady gór. Zgarnę na nich nieszczęścia, strzały moje na nich zużyję. Będą wyczerpani głodem, strawieni gorączką i jadowitą zarazą. Wypuszczę na nich kły zwierząt. Wraz z jadem tych, co pełzają w prochu". Zatem fragment ten dotyczy osób znajdujących się w piekle. 2 Księga Samuela 22,6 mówi: "Więzy grobu spętały mnie, pochwyciły mnie sidła śmierci". W Księdze Micheasza 3,2 znajduje się interesujący werset o wodzach Izraela, którzy uciskali prostych ludzi: "Lecz wy nienawidzicie dobrego, a miłujecie złe. Zdzieracie z nich skórę i mięso z ich kości". To jest to, co robią demony.
A co z miłosierdziem? Miłosierdzie istnieje tylko w niebie, ponieważ pochodzi od Boga. Diabeł nie zna miłosierdzia, jest całkowicie temu przeciwny. W Psalmie 36,5 możemy przeczytać: "Panie! Miłosierdzie twoje niebios sięga, prawda twoja aż pod obłoki". Zdecydowanie nie ma tego w piekle, o czym mówi, np., Psalm 74,20: "Pomnij na przymierze, gdyż mroczne zaułki ziemi pełne są gwałtu".
Bóg uczynił ludzkość najwyższą formą stworzenia, a demony - najniższą formą. Jako ludzie ciężko pracujemy, by iść przez życie. Udoskonalamy się, studiujemy i czynimy wiele innych rzeczy. W piekle życie jest poddane demonom - stworzeniom, których iloraz IQ wynosi zero. Całkowici ignoranci. Wszystko, co potrafią, to nienawidzić Boga, nienawidzić człowieka i torturować.
W Księdze Izajasza 5,13-14 czytamy: "Dlatego mój lud pójdzie w niewolę, bo nic nie rozumie, jego szlachetni umrą z głodu, a jego pospólstwo uschnie z pragnienia. Dlatego piekło rozwarło swoją gardziel i nad miarę rozdziawiło swoją paszczę, i wpadnie w nie jego przepych i zgiełkliwe pospólstwo, i ci, którzy się w nim weselą", a dalej: "Schodziłaś także z olejkiem do Molocha i brałaś z sobą rozmaite maści, wysyłałaś swoich posłańców w dalekie strony i kazałaś im zejść aż do krainy umarłych. Chociaż byłaś zmęczona swoją długą wędrówką, jednak nie mówiłaś: Daremny trud. Odkrywałaś w sobie dość sił żywotnych, dlatego nie zaprzestałaś. Przed kim drżałaś i kogo się bałaś, że stałaś mi się niewierną i nie pamiętałaś o mnie, i nie wzięłaś sobie tego do serca? Czy nie jest tak? Ponieważ milczałem - i to od dawien dawna, dlatego nie bałaś się mnie. Ja ujawnię twoją sprawiedliwość i twoje uczynki, które ci nic nie pomogą. Gdy będziesz krzyczeć, nie wybawią cię twoje ohydne bożki! Wiatr je wszystkie uniesie, zabierze powiew. Lecz kto na mnie polega, odziedziczy ziemię i posiądzie moją świętą górę. I powiedzą: Torujcie, torujcie, prostujcie drogę! Usuńcie zawadę z drogi mojego ludu. Bo tak mówi Ten, który jest Wysoki i Wyniosły, który króluje wiecznie, a którego imię jest "Święty": Króluję na wysokim i świętym miejscu, lecz jestem też z tym, który jest skruszony i pokorny duchem, aby ożywić ducha pokornych i pokrzepić serca skruszonych. Bo nie na wieki wiodę spór i nie na zawsze się gniewam, w przeciwnym razie musiałby przede mną ustać duch i istnienia, które Ja sam stworzyłem".
Leżałem w celi, gdzie panowały straszne ciemności. Mam na myśli ciemność, której nigdy wcześniej nie doświadczyłem, czarną jak smoła! Bywałem czasem głęboko w jaskiniach i kopalniach żelaza w Arizonie. Ale w piekle była ciemność, której nie można sobie wyobrazić. Próbowałem się czołgać. Pamiętałem, gdzie były drzwi i czołgałem się w ich kierunku, wyczuwając drogę. Po chwili wydostałem się na zewnątrz celi i popatrzyłem przed siebie. Wszędzie panowała ciemność. Usłyszałem krzyki miliardów ludzi. Jeśli wcześniej słyszałeś kogoś krzyczącego, to wiesz, jak bardzo może to być dokuczliwe. Jeśli słyszysz miliardy ludzi krzyczących jednocześnie, to nietrudno sobie wyobrazić, jaki to ma wpływ na umysł. Nie można tego znieść! Chociaż zatykasz uszy i tak jest głośno. Dźwięki są przenikliwe i nie możesz od nich uciec.
Ogarnia cię strach, który jest nie do zniesienia! Wszystko jest zdominowane przez strach. Nie ma tam Bożej obecności, więc strach, udrękę i ciemność trzeba znosić samemu.
Jest tak ciemno, że nie widzisz niczego, nawet nie możesz dostrzec tego, co jest przed tobą. Pismo mówi o tej ciemności w Psalmie 88,7: "Umieściłeś mnie w najgłębszym dole, w ciemnościach, w głębinach", w Objawieniu Jana 16,10: "A piąty wylał czaszę swoją na tron zwierzęcia; i pogrążyło się królestwo jego w ciemnościach, i gryźli ludzie z bólu swoje języki", Liście Judy 1,13: "Wściekłymi bałwanami morskim mi, wyrzucającymi hańbę swoją, błąkającymi się gwiazdami, dla których zachowane są na wieki najgęstsze ciemności". Czy wiecie, że ciemność może być tak gęsta, że aż można jej dotknąć? Wspomina o tym Biblia w 2 Księdze Mojżeszowej 10,21: "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku niebu i nastanie nad całą ziemią egipską ciemność tak gęsta, że będzie można jej dotknąć". Ciemność można poczuć.
W piekle panuje strach nie do opisania. Myślę, że największe lęki, których doświadczamy na ziemi są niczym w porównaniu z tymi, których musimy doświadczać w piekle. Izajasz w 24,17 przestrzega: "Groza i przepaść, i pułapka na ciebie, mieszkańcu ziemi! I będzie tak, że kto będzie uciekał przed okrzykiem grozy, wpadnie w przepaść, a kto wyjdzie z przepaści, uwikła się w pułapkę, gdyż upusty w górze się otworzą, a ziemia zadrży w posadach". Diabeł zdecydowanie jest królem strachu.
Znajdowałem się teraz poza celą i patrzyłem w pewnym kierunku. Po krótkiej chwili dostrzegłem płomienie ognia, znajdujące się około 10 mil ode mnie. Wiedziałem, że dół ognia miał 3 mile głębokości. Płomienie rozświetlały horyzont wystarczająco, by móc przyjrzeć się chociaż trochę krajobrazowi. Wszystko było brunatne i spustoszone. Ani jednego zielonego listka, żadnego życia w jakiejkolwiek formie. Tylko kamienie, proch i czarne niebo. Smog na horyzoncie. Płomienie sięgały na tyle wysoko, że można je było zobaczyć. W 5 Księdze Mojżeszowej 29,22 jest napisane: "Cała jej gleba jest siarką, solą i pogorzeliskiem. Nie będzie obsiewana, nic na niej nie wyrośnie, nie wzejdzie na niej żadna trawa. Będzie jak zwaliska Sodomy i Gomory, Admy i Seboim, które Pan obrócił w gruzy w swoim gniewie i zapalczywości". W piekle nie ma w ogóle życia. Wszystko jest absolutnie martwe.
Upał był tak intensywny, że nie można tego opisać. W Psalmie 11,6 możemy przeczytać: "Na bezbożnych zsyła deszcz rozżarzonych węgli i siarki, a wicher palący jest udziałem ich".
Przebywając w piekle, marzyłem o pokoju w umyśle, chciałem uciec od krzyków, wydostać się stamtąd! Nigdy, przenigdy nie można się stamtąd wydostać! W Księdze Izajasza 57,21 jest napisane: "Nie mają pokoju bezbożnicy - mówi mój Bóg".
W piekle jesteś również nagi. Jest to kolejna rzecz, którą musisz znosić - wstyd. W Słowie jest wiele wersetów, mówiących o wstydzie w grobie, np. Księga Ezechiela 32,24: "Tam jest Elam i cała jego ludność dokoła jego grobu - wszyscy pobici, sami tacy, co padli od miecza, którzy jako nieobrzezani zeszli do podziemnej krainy; dawniej szerzyli postrach w krainie żyjących, a teraz znoszą zniewagę wraz z tymi, którzy zstąpili do grobu", Księga Hioba 26,6: "Odkryta jest przed nim kraina umarłych i nie ma okrycia miejsce zagłady". To oznacza, że Bóg widzi piekło. Ma możliwość, aby je obserwować.
W piekle nie ma wody pod żadną postacią. Nie ma wilgoci w powietrzu. Jest tak sucho, że desperacko pragniesz chociaż jednej kropli. Dokładnie jak we fragmencie z Ewangelii Łukasza 16,23-24: "A gdy w krainie umarłych cierpiał męki i podniósł oczy swoje, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Wtedy zawołał i rzekł: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca swego w wodzie i ochłodził mi język, bo męki cierpię w tym płomieniu". Bogacz pragnął, aby Łazarz umoczył koniec swego palca w wodzie i dał mu chociaż jedną kroplę. Ta jedna kropla jest tak bardzo cenna, lecz nigdy tej jednej kropli nie otrzymasz. Trudno sobie wyobrazić, jak można mieć tak suche usta. Jeśli jesteś w stanie wyobrazić sobie bieg w maratonie, mając watę w ustach, która tam pozostaje przez cały czas, to jest to coś podobnego. Desperacko pragniesz kropli wody!
Kolejną rzeczą, którą widzimy w tym fragmencie, jest wielka przepaść pomiędzy rajem i piekłem. Bogacz widział Abrahama z daleka. Jak bogacz mógł rozpoznać Abrahama, którego nigdy nie spotkał i zobaczyć Łazarza, skoro był tak oddalony? Przebywając w piekle, po prostu wiesz niektóre rzeczy.
Jeden z demonów znowu mnie pochwycił, wciągnął z powrotem do celi i tortury zaczęły się na nowo. Miażdżono mi czaszkę. Krzyczałem, błagając o miłosierdzie, lecz nie było miłosierdzia. W tym samym czasie demony chwyciły mnie za ręce i nogi, i próbowali mi je wyrwać. Myślałem: "Nie wytrzymam tego, nie wytrzymam tego".
Nagle coś mnie pochwyciło i wyciągnęło z celi. Teraz wiem, że to był Pan, ale wtedy tego nie wiedziałem. Znajdowałem się tam jako osoba niezbawiona (tak jakbym nigdy nie zaakceptował Pana), więc nic nie wiedziałem o Bogu. Zostałem postawiony w pobliżu dołu z ogniem, poniżej pieczary, która wyglądała jak wielka jaskinia z tunelem ku górze. Stojąc w pobliżu tego dołu, mogłem zobaczyć poprzez płomienie ludzi krzyczących w ogniu, wołających o miłosierdzie! Płonęli! Wiedziałem jedno - nie chcę tam trafić. Ból, którego już doświadczyłem był wystarczająco wielki, lecz gorąco bijące od płomieni było gorsze. Ci ludzie błagali, by pozwolono im się wydostać. Wokół krawędzi dołu stały wielkie stwory, które spychały ich z powrotem do ognia.
Wszystkie te rzeczy dzieją się w tym samym czasie: jesteś spragniony, głodny i wycieńczony. Nie śpisz, choć twoje ciało potrzebuje snu. W Księdze Objawienia 14,11 czytamy: "A dym ich męki unosi się w górę na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i w nocy".
Wiedziałem, że piekło jest umieszczone w centrum ziemi. Rozumiałem, że znajduję się na głębokości około 3700 mil wewnątrz ziemi. Wiemy, że średnica ziemi wynosi około 8000 mil. Połowa z tego to byłoby 4000. Znajdowałem się 3700 mil w głąb.
W Liście do Efezjan 4,9 jest napisane, że Jezus zstąpił do podziemi. W 4 Księdze Mojżeszowej 16,32 czytamy: "Ziemia rozwarła swoją czeluść i pochłonęła ich oraz ich domy i wszystkich ludzi Koracha i cały ich dobytek". Oto gdzie piekło jest w tej chwili. Później śmierć i piekło zostaną wrzucone do jeziora ognistego, w ciemnościach zewnętrznych. Stanie się to po Dniu Sądu, lecz na razie piekło znajduje się wewnątrz ziemi.
Znajdowałem się obok dołu ognia i widziałem demony ustawione wzdłuż ścian. Były to stworzenia poskręcane i zdeformowane. Wszędzie w piekle są różnego rodzaju obrzydliwe stwory przykute do ścian. Zastanawiałem się, dlaczego. Nie rozumiałem tego, ale w Księdze Judy 1,6 istnieje werset na ten temat: "Aniołów zaś, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu". Możliwe, że to właśnie widziałem.
Demony nie były tylko kreaturami, ale miały w sobie nienawiść do rodzaju ludzkiego. Cieszyłem się więc, że są przykute do ścian. W pewnej chwili zacząłem wznosić się tunelem do góry i opuszczać płomienie. Wkrótce zrobiło się ciemniej, ale mogłem widzieć przykute demony o ogromnej mocy. Pomimo tego, że z ich strony nic mi nie groziło, ogarnął mnie strach tak potworny, że nie mogłem go już dłużej znieść.
Najgorszą rzeczą w piekle była świadomość, że na ziemi toczy się normalne życie i że ludzie tam nie mają pojęcia, co dzieje się na dole! Nie wiedzą, że świat na dole jest rzeczywisty i że miliardy ludzi cierpi i błaga chociaż o jedną szansę, aby się stamtąd wydostać. Lecz nigdy nie otrzymają takiej szansy i są na siebie wściekli, że na ziemi nie wykorzystali okazji, aby przyjąć Jezusa. Utknęli w piekle na zawsze! Nie ma absolutnie żadnej nadziei na wydostanie się!
Pomyślałem o mojej żonie. Nigdy się z nią nie spotkam! Zawsze jej mówiłem: "Gdybyśmy kiedykolwiek zostali rozdzieleni, przez jakiekolwiek trzęsienie ziemi lub coś strasznego, dostanę się do ciebie. Znajdę cię. Dotrę do ciebie, jeśli kiedykolwiek się rozdzielimy". Lecz stąd nie mogłem do niej dotrzeć. Nie będę mógł jej nigdy zobaczyć. Nigdy nie dowie się, gdzie jestem, a ja nigdy nie będę miał możliwości, aby z nią porozmawiać. Ta myśl całkowicie mnie dołowała!
Rozumiecie, z piekła nigdy się nie wychodzi, nigdy! Na ziemi zawsze jest nadzieja. Nawet ludzie będący w obozach koncentracyjnych mieli nadzieję na wydostanie się stamtąd lub, ostatecznie, na śmierć. Lecz nigdy na ziemi nie doświadczyliśmy całkowicie beznadziejnej sytuacji. W Księdze Izajasza 38,18 jest napisane: "Nie oczekują twojej wierności ci, którzy zstępują do grobu". Żadnej nadziei!
Gdy wznosiłem się tunelem, byłem owładnięty strachem, beznadziejnie zgubiony i lękałem się demonów. Nagle pojawił się Jezus! Chwała Panu! Jezus się pojawił! Jasne światło rozświetliło to miejsce. Widziałem tylko Jego kontur - kontur człowieka. Nie mogłem dostrzec Jego twarzy, była tak jasna. Patrzyłem tylko w kierunku światła i widziałem zarys Jezusa. Padłem na kolana. Nie mogłem robić nic innego, jak tylko uwielbiać Go. Byłem tak wdzięczny! Sekundę wcześniej czułem, że jestem stracony na zawsze, a teraz nagle zostałem wyrwany z tego miejsca, ponieważ poznałem Jezusa.
Tamci ludzie nie mogli się wydostać, lecz ja mogłem, gdyż byłem zbawiony! Zrozumiałem, że nie było sposobu, aby się wydostać z piekła. Tylko dzięki Jezusowi można uniknąć tego strasznego miejsca! On jest jedyną drogą i prawdą, i życiem!
W Objawieniu 1,6 Jan napisał, że gdy był w niebie, widział Jezusa. Jego oblicze było jak słońce jaśniejące w pełni. Gdy Go ujrzał, padł na kolana. Tak i ja uczyniłem. Czułem się u Jego stóp jak martwy. Możecie sobie wyobrazić, że miałem miliony pytań, które chciałem zadać, lecz wszystko, co mogłem uczynić, to chwalić Go i uwielbiać Jego Święte Imię, i dziękować Mu za to, od czego nas zbawił.
Gdy opanowałem się na tyle, by zacząć formować swoje myśli, On przemówił. Chyba nawet nie zapytałem głośno, po prostu pomyślałem, a On mi odpowiedział. Powiedziałem: "Panie, dlaczego posłałeś mnie do tego miejsca? Dlaczego posłałeś mnie tutaj?" Odrzekł: "Ponieważ ludzie nie wierzą, że to miejsce istnieje. Nawet niektórzy chrześcijanie nie wierzą, że to miejsce jest rzeczywiste".
Byłem zszokowany tym stwierdzeniem. Myślałem, że każdy chrześcijanin wierzy w piekło. Lecz to nieprawda, nie wszyscy wierzą w dosłownie płonące piekło. Zapytałem Pana: "Dlaczego mnie wybrałeś?", lecz On nie odpowiedział. Nie mam pojęcia, dlaczego mnie wybrał. Jestem najmniej odpowiedni, aby tam iść.
Moja żona i ja nienawidzimy złych filmów. Nienawidzimy wszystkiego, co złe. Ja nawet niespecjalnie lubię lato, gdy jest wyższa temperatura, ponieważ jest wtedy więcej sprośności, brudu i nieporządku, a ja kocham porządek i doskonałość.
Jednak Jezus nie odpowiedział na moje pytanie. Powiedział mi: "Idź, powiedz im, że nienawidzę tego miejsca. Nie jest moim pragnieniem, by którekolwiek z moich stworzeń trafiło tutaj. Nie uczyniłem tego dla człowieka. Piekło zostało stworzone dla diabła i jego aniołów. Musisz iść i im powiedzieć! Dałem ci usta. Idź i powiedz im". Pomyślałem: "Ależ Panie, oni nie będą chcieli mi wierzyć. Pomyślą, że jestem szalony albo że to był zły sen". Czy nie myślałbyś tak na moim miejscu? Pan jednak nalegał: "To nie jest twoje zadanie, by ich przekonywać. To zadanie Ducha Świętego! Ty idź i mów! Nie musisz się martwić i bać, co ludzie o tobie pomyślą. Musisz po prostu iść i pozwolić, aby Bóg uczynił resztę". Odpowiedziałem: "Tak, Panie! Oczywiście, muszę iść i powiedzieć im".
Zapytałem również: "Panie, dlaczego oni tak mnie nienawidzili?". Odpowiedział: "Ponieważ zostałeś stworzony na moje podobieństwo, a oni mnie nienawidzą". Diabeł nie może nic uczynić przeciwko Bogu. Nie może zranić Boga, ale może zranić Jego stworzenie. Dlatego diabeł nienawidzi ludzi i zwodzi ich, by trafili do piekła. Dlatego również sprawia choroby i robi wszystko, co tylko może, aby zranić Boże stworzenie.
Następnie Pan napełnił mnie swoimi myślami. Pozwolił mi dotknąć nieco swojego serca i poczuć odrobinę Jego miłości do ludzi. Możecie mi nie wierzyć, ale nie byłem w stanie tego wytrzymać. Żaden człowiek nie mógłby go znieść. Dobrze wiecie, jak potrafimy kochać swoje żony lub dzieci. Jednak miłość, którą posiadamy, nie może równać się nawet w najmniejszym stopniu z miłością, jaką Bóg ma dla nas. Jego miłość jest nieskończenie większa od naszej miłości i zdolności do kochania. Dokładnie tak jak jest napisane w Liście do Efezjan 3,19: "i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie".
Miłość Chrystusowa przekracza poznanie. Nie mogę pojąć, jak bardzo On kocha ludzkość. Umarł za każdego człowieka, by nie musiał znaleźć się w piekle. On płacze, gdy widzi, że ktoś tam zmierza. Tak bardzo było mi żal Pana. Jezus odczuwał ogromny smutek, widząc, jak Jego stworzenie trafia tutaj.
Pomyślałem sobie: "Muszę stąd wyjść i świadczyć, oddać ostatnie tchnienie. Muszę wykorzystać czas, który mi jeszcze został, aby powiedzieć światu o Jego dobroci". Mamy dobrą nowinę, której świat nie zna. Bóg pragnie, byśmy dzielili się prawdą o tym, jak On jest dobry i jak nienawidzi tego miejsca. Powiedział mi również dwukrotnie: "Powiedz im, że przyjdę wkrótce". Żałuję, że nie zapytałem Go: "Co masz na myśli Panie? Co oznacza słowo: wkrótce?". Ale nie zapytałem. W tamtej chwili nie myślałem, by pytać o takie rzeczy. Tak bardzo chciałem Go uwielbić. Pokój Boży, który mnie ogarnął, z powodu tego, że byłem przy Nim, był nie do opisania.
Spojrzałem po raz kolejny na okrutne demony przykute do ściany. Wyglądały teraz jak mrówki na ścianie. One się nie zmieniły - nadal były ogromne, ale kiedy miałem obok siebie Bożą moc, demony wyglądały jak mrówki! Pan powiedział: "Musisz je związać i wyrzucić w moim imieniu". Pomyślałem, o mocy, jaką Pan dał Kościołowi. A przecież te stworzenia były tak okrutne. Żaden człowiek nigdy nie mógłby im sprostać. Jednak dla Niego są one niczym! Wzrosła we mnie odwaga i myślałem: "Jezu załatw ich".
Gdy opuściliśmy to miejsce, wznieśliśmy się ponad powierzchnię ziemi, ponieważ wciąż byliśmy w tunelu. Po pewnym czasie nie mogłem go już widzieć, ale czułem się tak, jakbym był we wnętrzu trąby powietrznej. Ciągle się wznosiliśmy. Wreszcie dotarliśmy na szczyt i opuściliśmy tunel. Spojrzałem w dół na Ziemię, to było niesamowite! Wiem, że to był prezent od Pana, ponieważ jako dziecko zawsze chciałem zobaczyć Ziemię z kosmosu. W Księdze Joba 26,7 czytamy: "Rozpościera północ nad pustką, a ziemię zawiesza nad nicością". Bóg ma wszystko pod swoją kontrolą. Boża moc, która nas ogarnia, którą On posiada, jest niesamowita! Będąc z Jezusem cały czas o tym myślałem. Ogarnęła mnie świadomość Bożej mocy.
Jest taki werset w Księdze Izajasza 40, który mówi, że Bóg siedzi nad okręgiem ziemi. I oto byłem tam - nad okręgiem ziemi. Myślałem nawet: "Panie, można było przeczytać ten werset, zanim pojawił się Krzysztof Kolumb i wiedzieć, że ziemia jest okrągła"...
Musieliśmy przejść przez warstwy atmosfery. I choć to głupie, pomyślałem wówczas: "Ciekawe, jak On przejdzie przez atmosferę?". Jestem pewien, że Pan zmrużył tylko oczy i powiedział: "Poradzę sobie z tym". W Psalmie 47,9 jest napisane: "bo warstwy ochronne ziemi należą do Boga". On ma pod swoją kontrolą wszystko! Wszystko! Bardzo szybko zbliżaliśmy się do Kalifornii. Spojrzałem i mogłem widzieć - poprzez dach naszego domu - siebie leżącego na podłodze. To bardzo mnie poruszyło. Kiedy zobaczyłem, że moje ciało tam leży, pomyślałem sobie: "To nie mogę być ja, ja jestem tutaj!". Nigdy nie widzieliście dwóch siebie. Oto tam leżałem i myślałem sobie: "To naprawdę nie ja".
W 2 Liście do Koryntian 5,1 Paweł napisał, że przebywamy tylko w namiocie w czasie ziemskiej podróży. Ten werset dał mi dużo do myślenia. "Moje ciało to tylko namiot, to nic, to jest tymczasowe." O to chodzi w tej całej wieczności. Jakub pisze, że życie na ziemi jest jak para. To znaczy, że jest bardzo, bardzo krótkie. Jeśli ktoś żyje nawet sto lat to i tak w końcu znika jak para. Wtedy pomyślałem sobie: "Musimy żyć dla Boga. To, co robimy teraz na ziemi, ma odbicie w wieczności. Musimy świadczyć. Musimy wyjść i ratować zgubionych. Nie możemy się martwić o te małe, śmieszne rzeczy, którymi jesteśmy tak związani i na których polegamy. Naprawdę musimy wyjść i głosić ewangelię - dobrą nowinę, ponieważ to życie skończy się naprawdę szybko".
Tymczasem widziałem moje leżące ciało i skojarzyło mi się ono z samochodem. Czułem się tak, jakbym wysiadł z samochodu i patrzył na niego z tyłu. Na łóżku leżałem nie ja, lecz mój samochód. On tylko pozwalał mi przemieszczać się po ziemi, ale prawdziwy ja byłem tutaj. Wtedy pomyślałem: "Panie, nie odchodź, nie odchodź. Chciałbym przez chwilę pozostać z Tobą". Lecz On odszedł. Coś na powrót wepchnęło mnie do mojego ciała. Tak jakbym został przez nie wessany.
Kiedy Pan odszedł, natychmiast powróciły do mojego umysłu strach, cierpienia i męczarnie! Nie mogłem tego znieść! Krzyczałem. Byłem w agonii. Nie mogłem z tym żyć. Wiedziałem, że żaden człowiek nie mógł znieść takiego strachu. Nie można funkcjonować pod taką presją, ponieważ ciało ludzkie nie jest dostatecznie mocne. Tak więc modliłem się: "Zabierz to z mojego umysłu!". Żeby dać sobie radę z tym strachem, człowiek musiałby przejść przez różnego rodzaju sesje terapeutyczne, lecz Bóg nagle zabrał to wszystko z mojego umysłu. Pozostawił wspomnienia, lecz zabrał traumę i strach. Byłem Mu tak wdzięczny.
Po moim pobycie w piekle wydarzyło się wiele rzeczy, którymi Bóg potwierdził prawdziwość tego przeżycia. Jeśli nie znasz Pana Jezusa, musisz sobie
zadać pytanie: "Czy wierzę w to, co Słowo Boże mówi na temat piekła?". Czy jesteś w stanie powiedzieć: "Nie, ja w to nie
wierzę - nie wierzę, że to jest rzeczywiste"?
Jeśli tak myślisz, to odrzucasz Słowo Boże. Czy zaryzykujesz swoją wieczność?
Moim zdaniem, to byłoby bardzo głupie.
Nie pozwól, aby diabeł cię zwiódł. Stamtąd nie ma odwrotu, więc byłbyś zgubiony na wieki.
Możesz sobie mówić: "Jestem dobry. Jestem porządnym człowiekiem. Nie zasługuję na to miejsce". I prawdopodobnie
jesteś dobrym człowiekiem w porównaniu z innymi ludźmi. Jednak nie z ludźmi potrzebujesz się porównywać. Musisz porównać się z Bożymi standardami, które
są o wiele wyższe od twoich.
On mówi w swoim Słowie, że jeśli skłamiesz tylko raz w całym swoim życiu, to jesteś kłamcą. Jeżeli ukradniesz choć jedną rzecz, np. spinacz do papieru lub kilka minut czasu twojego szefa, cokolwiek - chociaż raz - to czyni cię złodziejem. Jeżeli gniewałeś się bez przyczyny, nie przebaczyłeś komuś, kto wyrządził ci krzywdę, pożądałeś kobiety - jeżeli zdarzyło ci się to chociaż raz, to jesteś grzesznikiem i nie wejdziesz do nieba. Tak więc widzisz, że wszyscy zgrzeszyliśmy. Tytus w 3,5 mówi: "Zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego". Amen. Sposób, w jaki się widzisz, zależy od tego, do czego się przyrównasz.
Musimy porównywać się do Boga. Jego standardy są o wiele wyższe od naszych, dlatego potrzebujemy Zbawiciela, bo nie możemy sami dostać się do nieba. Bóg sprawił, że to jest dar. On powiedział w Ewangelii Jana 14,6: "Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie". On jest jedyną drogą, aby nie trafić do piekła.
Biblia stawia sprawę jasno: wszyscy jesteśmy grzesznikami i ktokolwiek wzywałby imienia Pana, będzie zbawiony. Jezus powiedział: "Jeśli wyznasz mnie przed ludźmi, wtedy ja wyznam ciebie przed moim Ojcem i aniołami. Lecz jeśli zaprzesz się mnie przed ludźmi, ja zaprę się ciebie przed moim Ojcem".
Jeśli nigdy publicznie nie wyznałeś Jezusa i nie uczyniłeś Go Panem twego życia lub jeśli nie jesteś pewien, czy niebo będzie twoim wiecznym domem, pamiętaj, że nagi Jezus wisiał na krzyżu, w miejscu publicznym. Wisiał tam dla ciebie, On znosił twój wstyd. Jeśli pomodlisz się z głębi serca, to Bóg zbawi twoją duszę i da ci możliwość w nieodległej przyszłości uczynić to publicznie. Módlcie się ze mną, w szczególności ci z was, którzy wiedzą, że powinni:
"Boże, wierzę w Ciebie. Ty jesteś moim
Stworzycielem. Jestem grzesznikiem.
Zgrzeszyłem w wielu rzeczach.
Świadomie
i nieświadomie.
Upadłem. Chybiłem
celu. Splamiłem się grzechem.
Jezu, wierzę w Ciebie. Jesteś wiecznym
Synem Boga.
Jesteś Barankiem Bożym,
który wziął na siebie grzech świata, który
wziął mój grzech.
Wierzę, że umarłeś na
krzyżu. Przelałeś swoją niewinną krew z
powodu mojej winnej duszy.
Wierzę, że
byłeś pochowany i trzeciego dnia zmartwychwstałeś.
Teraz żyjesz na wieki.
Wyznaję Cię moim Panem. Wyznaję Cię
moim Zbawicielem. Oddaję Ci moje życie.
Będę Cię kochać i służyć Ci do końca
moich dni.
Powierzam Ci wszystko, co
we mnie dobre, wszystko, co złe, wszystko,
co grzeszne, wszystkie moje plany,
wszystkie moje marzenia.
Oddaję Tobie
wszystko. Niech będzie Twoja wola we
mnie.
Wierzę, że jestem zbawiony. Nie
przez dobre uczynki, lecz przez wiarę.
Przez zaufanie do Ciebie.
W imieniu Jezusa
modlę się. Amen".
